Sanki dla najmłodszych. Co wybrać?

18 stycznia 2016

img_024 img_025 img_023

Za oknem piękny, puszysty biały śnieg, a najmłodszy członek rodziny za kilka dni kończy półtora roku. To idealny czas, aby skorzystać z okazji i zrobić frajdę małemu człowiekowi przewożąc go na sankach. Niestety w naszych domach rodzinnych nie zostały żadne klasyczne drewniane sanki z oparciem po nas, dlatego też postanowiliśmy kupić sanki.

W dniu, kiedy spadł śnieg sprawdziliśmy z nadzieją asortyment z sankami w pobliskim hipermarkecie. Tak aby od razu móc iść w teren. Jak pewnie się domyślacie tylko się rozczarowaliśmy. Jakieś gruszki, jabłka do zjeżdżania i sanki dla starszaków. Nic dla takich maluszków. Stwierdziłam zatem, że najłatwiej będzie przez Internet. Klik klik, zapłacić i wyczekiwać kuriera. Niestety nic bardziej mylnego, a przynajmniej nie w moim przypadku. Proste to nie było, bo utknęłam przy wyborze sanek na dobre dwie godziny i prawie, że się poddałam, a od tego wszystkiego głowa mnie rozbolała. :P  W efekcie (dzięki czytelniczce, której bardzo za to dziękuję) zamówiłam coś zupełnie innego niż planowane drewniane sanki z oparciem. Kosztowało mnie to sporo wysiłku, więc mam nadzieję, że śnieg nie stopnieje i sanki dotrą szybko. A cała impreza okaże się tego wszystkiego warta. :)

Czemu tak długo wybierałam te sanki? Bo dla takiego maluszka producenci wymyślili najprzeróżniejsze udogodnienia i bajery, a do tego aukcje na allegro delikatnie mówiąc są lekko nieprzejrzyste. Tona tekstu, obiecanek, zachwalanek, masa napisów i odblaskowych czcionek i do tego np. 80 wersji kolorystycznych do wyboru. Kto jest wstanie przez to przebrnąć? Żałuje, że dałam się namówić na allegro, zamiast od razu szukać w sklepie, w którym są normalne zdjęcia i napisy :P

Jakie sanki dla najmłodszych znajdziemy w sieci?

Sanki drewniane, metalowe, metalowo-drewniane, z pchaczem, podnóżkami, kółkami i nawet amortyzatorami. Do tego możemy dobrać materacyk, śpiworek, a nawet daszek. Prawda, że można zwariować? Poniżej kilka przykładów oraz te jedyne, które zakupiliśmy  (linki do zdjęć i sanek są w nagłówkach).

 

#1 Klasyczne sanki drewniane z oparciem

Takie sanki chciałam zamówić, tyle tylko, że wyskoczyły mi podpowiedzi z innymi sankami, zaczęłam oglądać, przeglądać i popłynęłam gdzieś dalej w kierunku sanek z kółkami, daszkami i śpiworkami… :) Oparcie można odkręcić, więc sanki są raczej na lata. Jak dla mnie to wspomnienie mojego dzieciństwa. Ceny bardzo zróżnicowane, ale na ceneo znajdziecie nawet już za 48zł.

sanki drewniane dla najmłodszych

 

#2 Sanki metalowe z pchaczem i śpiworkiem

Tutaj zaczynają się schody i bóle głowy. Producenci starają się jak mogą i ze zwykłych sanek robią się bajery z funkcją pchania, ciagnięcia i do tego śpiworek… Wszystko można praktycznie zdemontować, jednak waga całego zestawu to najczęściej 6-7 kg, czyli całkiem sporo.

sanki dla najmłodszych

 

#3 Sanki  z pchaczem, śpiworkiem i daszkiem

Siedem elementów w zestawie! To dopiero zestaw (koniecznie zobaczcie link w nagłówku). Fajnie to wszystko wygląda, tylko czy to nie za bardzo przypomina wózek? Ktoś używa? Jak dzieciom się podoba?

 

#4 Sanki z amortyzatorem i podnóżkami

Wow! Ktoś ma sanki z amortyzatorami? Sprawdzają się?

#5 Sanki z kółkami

Podobnież fajny bajer, bo można łatwo przeprowadzić sanki tam gdzie nie ma śniegu, np przez ulicę. Ktoś coś może powiedzieć w temacie?

sanki dla najmlodszych

 

#6 Sanki plastikowe

Hamax Baby Bob, to model na który ostatecznie się zdecydowaliśmy. Są to sanki dla dzieci w wieku 1-3 lata z pasami. Nie mają żadnych bajerów, śpiworków, czy daszków. Jest za to oparcie, pasy i zębaty potwór. A same sanki ważą tylko 1,8kg! :) Do kupienia tutaj.

Sanki dla najmłodszych HAMAX

Czemu zrezygnowałam z typowych sanek i wybrałam plastikowe sanki Hamax?

Zobaczymy jak to będzie w praktyce, ale wydaje mi się że przy tak małym dziecku są bezpieczniejsze i dają więcej frajdy. Można bardziej zaszaleć przy prowadzeniu, bez strachu że dziecko spadnie z wysokości, albo że sanki się przewrócą. Poza tym siedząc tak nisko dziecko ma inna perspektywę, więcej widzi i czuje. Przy klasycznych sankach z oparciem i śpiworkiem, a nawet daszkiem nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jazda może być zbliżona do tej w wózku i może być… nudno? Do tego plastikowe sanki są lekkie (1,8kg), zajmują mało miejsca i nie zgubię wszystkich dodatkowych części takich jak śpiworek, pchacz itd, bo ich zwyczajnie nie ma w zestawie. Znam też siebie i wiem, że jak miałabym tachać wielkie ciężkie sanki, to jakoś od razu mniej mi się chce wychodzić. A z takimi lekki, małymi i płaskimi będzie prościej wyskoczyć na chwilę, a i łatwiej schowam je w mieszkaniu. Poza tym ja nie planuję używać sanek na jakieś długie wyczerpujące spacery, a jedynie na krótkie i intensywne wypady na śnieg. Stąd też nie widzę potrzeby korzystania ze śpiworków i daszków. Czy faktycznie to był dobry wybór i czy się sprawdzą przekonam się już niedługo.  A za klasyczne sanki (z duszą)pewnie zabierzemy się za rok lub dwa lata… jak mały człowiek podrośnie. :)

A Wy jakich używacie sanek? Co polecacie?

PS. Lubisz Mameska.com? Chcesz być z blogiem na bieżąco? Zapraszam do polubienia profilu na Facebooku  i Instagramie.

img_022

 


Wpis zawiera linki afiliacyjne. Jeśli zatem klikniesz na te linki lub dokonasz za ich pomocą zakupów to bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów pomagasz mi utrzymać i rozwijać dalej bloga. Wielkie dzięki!

You Might Also Like

  • etatowamatka

    Snow Tiger! Wybrałam je , podobnie jak Ty ze względu na lekkość ale też przyszłościowo bo jest do nich możliwość dokupienia wielu dodatkowych rzeczy np. kierownicy z płozą:) a co do tego przeglądu, uważam że daszek …to przesada

  • Właśnie stoję przed tym samym dylematem i powiem jedno – dałaś mi do myślenia! :)

  • Ja zamówiłam klasyczne sanki, drewniane z oparciem :) Śpiworek mamy jeden, do wózka i do sanek :)

    • Też rozważałam taki zestaw, ale sprawdzałam mój śpieorek Lodger i raczej nie da się go przyczepić bezpiecznie do sanek. Jak montujesz swój śpiworek? Masz jakieś zaczepy?

      • Zaczepów nie ma, sama musiałam kombinować, jeśli się sprawdzi to dam Ci znać :) Dziś będziemy testować :)

      • Magda

        Stashki ma śpiworek Lodgera do sanek wkłada i dobrze to wygląda.

  • Edi

    Moja córka ma 15 m-cy i mamy sanki nr 2 do tego śpiworek la millolu i córka jest zachwycona ladnie w nich siedzi i nawet z tatą szaleją i nic się nie dzieje. Ja jestem zachwycona córka też.

  • Magda

    My zawsze używaliśmy plastikowych na nich najlepiej się jeździ i są lekkie nawet jak jest małi śniegu to jadą, na ciężkie sanki musi być sporo śniegu bo nie ujadą.
    A nasze plastikowe saneczki śmigają z górki na której są chaszcze i odrobina śniegu;)
    Bo zimy już nie są tak piękne jak kiedyś ;(

  • Olga

    my korzystamy z tej “rozbudowanej” wersji, czyli ze śpiworkiem i daszkiem. Przyznam, że są rewelacyjne :) ciepłe i wygodne. Nasza 14miesięczna córka uwielbia usypiac na spacerach… w tej chwili zamiast wózka służą nam sanki :) śpi jak suseł :) daszek można zawsze zdjąć, podobnie jak i śpiworek… a snkinabieraja bardziej “klasycznego” wyglądu :) pozdrawiam

    • Czyli jednak tego typu sanki robią trochę za wózek? Bo ja już prawie takie kupiłam, po czym się zastanowiłam w jakim celu kupuję i wyszło na to, że zdecydowanie nie po to żeby dziecko spało, tylko na chwilę do pobawienia się i poślizgania. :D Stąd padło na plastik fantastik :D

      • Olga

        Trochę tak… u nas właśnie świetnie zastępują też role wózka… a przy okazji moga byc tradycyjnymi sankami (rączka sią demontuje, podobnie jak daszek i pozostałe elementy). Jeśli ktoś jednak nie szuka alternatywy dla wózka to nie opłaca się tyle płacić…. wg. mnie takie sanki sprawdzają się u mniejszych dzieci :)

  • salus salus

    My mieliśmy te z możliwością pchania 200 zł że spiworem. . Teraz kuba w zwykłych Ler. . 20 zł plastikowe i jaki zadowolony.. A tamte czekają na nowego członka rodziny

    Salusiowo.blogspot.com

  • Olimpia

    tylko, weź pod uwagę to, ze sanki są też do zjezdzania a Ali samej nie puścisz z górki nawet w parku julianowskim tylko sama z nią wsiadziesz i opcja nr jeden to klasyk i na pewno praktyczne pod tym względem.